2009-03-19 14:32:24 >> ups

oj, troszkę mi się zapomniało...
Nie mogę wyjść z podziwu dla uciekającego czasu, co spojrzę na kalendarz to już "kolejny tydzień". I tak od weekendu do weekendu... Rosnący brzuch i ciągłe wizyty u lekarza (w sumie co miesiąc ale mi się wydaje, że częsciej)... Tylko coś wiosna się tym czasem nie przejmuje, już nawet w któryms momencie się pojawiła... na chwilę... od wczoraj znowu mamy zimę - bleeee...
Ale ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu pogoda nie wpływa negatywnie na moją wenę twórczą ;) wręcz przeciwnie... Od wczoraj siedzę nad ramkami do zdjęć, szczególnie dumna jestem z tej z Bobem Budowniczym ;) ale już w niedzielę się jej pozbędę... Tzn będzie się nią cieszył czteroletni Radek :)

Zaczęliśmy chodzić do szkoły rodzenia, nie wygląda tak jak na filmach (ale nic nie wygląda jak na filmach) ale jest sympatycznie :) i fajnie na inne wielkie brzuchy popatrzeć :)

no nic, idę coś przy ramkach jeszcze zrobić bo niedługo Wojtek z pracy wraca i jedziemy do Krakowa na szkołę... :)


skomentuj (2)




2009-03-05 15:12:38 >> dalej Wielka Tajemnica

i już jesteśmy po kolejnej wizycie u lekarza, po kolejnym usg... serduszko piękne, główka, rączki i nóżki też... a między nóżkami? NIESPODZIANKA... Strasznie wstydliwe to nasze Dzieciątko ;) i nie pozostaje nam nic innego jak czekać na kolejną wizytę i kolejne usg...

a poza tym...

chyba powoli widać koniec zimy, robi się przyjemnie ciepło choć pogoda pozostawia wiele do życzenia... Wczoraj pięknę słoneczko, spacerek po Kraku, pierwszy tulipan tej wiosny :)... a dziś szaro, buro, mglisto... halny wieje więc ja zdycham... Jedynym pocieszaczem są kopniaczki Maluszka :) i kasa z ZUSu hihihi :)

jutro mamy gości więc mam nadzieję, że pogoda i nastrój będą lepsze...

spadam buszować po ciuchach ciążowych i forach dla wielko-brzuchych ;)


skomentuj (1)




2009-02-23 20:59:05 >> ...

ostatni tydzień lutego... w końcu się zacznie marzec a to jakoś tak bardziej wiosennie brzmi (chociaz wiosny nie widać wcale). Dziś znowu zaczął padać śnieg, Wojtek biedny biega z łopatą i odśnieża... Mam nadzieję, że ten śnieg to taki chwilowy...

W piątek byliśmy w teatrze na próbie generalnej "Trylogii"
Świetna sztuka, świetni aktorzy (Dymna, Kolasińska, Peszki oba, Globisz itd), świetny skrót całości, świetna muzyka (ostrrrra bardzo), świetna dekoracja (ale ten mój mąż jest zdolny) hihihi
jedyny minus to czas... 4 godziny... niestety to nie dla ciężarówek ;)
no ale czego się nie robi żeby zobaczyc Dymną skaczącą po starym szpitalnym łóżku (tak, że sprężyny prawie podłogi dotykają), albo Błażej Peszek w samych slipkach (mrau)...
a za miesiąc (akurat w moje urodziny) idziemy na "Łucję szaloną" -  też podobno dobre
chyba zakochuję się w teatrze...

Jutro rano idę na badania krwi a za tydzień do lekarza z brzuchem, może tym razem uda się podglądnąć co nasze małe ma między nogami ;)

i jeszcze na koniec...



skomentuj (2)




2009-02-16 11:47:42 >> ...

Tydzień w łóżku z katarem, kaszlem i gorączką... Wojtek dzielnie zmieniający mokre szmaty na moim czole... I po co? Po to żeby w piątek pojechać do Lublina... I żeby Wojtek mógł spędzić weekend w łóżku z gorączką... Taka ze mnie dobra żona :)
Najlepsza była pani w aptece: "tylko niech pan uważa, nie może pan teraz zarazić żony"
na co Wojtek z litością w oczach mówi: "ale to wszystko przez nią" :P

A ja chyba w końcu trochę się odstresowałam...
Tydzień u mamy
Kanapki do łóżka
Wszystkie zachcianki kulinarne zaspokajane
Żyć nie umierać ;)
Z tego wszystkiego nawet mój Mąż ciasto na walę-tynki dostał :P



A u nas w domu zimy ciąg dalszy. Śniegu to tu w tym roku jeszcze tyle nie było i jakoś się nie zanosi żeby przestało padać... Jakoś trzeba to przeżyć...


skomentuj (1)




2009-02-04 15:30:54 >> grrr

wszyscy chorują... a ja się dzielnie trzymałam... do niedzieli...
wysmarkałam mózg
wyplułam płuca
niestety nie dało rady bez antybiotyku
no i tak sobie zdycham

w piątek jedziemy do Lublina, w końcu... bo mi się już tęskni.

a Małe już pół kilo waży (choć nie mam pojęcia jak oni to sprawdzają za pomocą USG)
i dalej nie wiemy czy będzie Tymek czy Ida, Małe nie lubi się pokazywać publicznie ;)


a w niedzielę bylismy w Zakopcu (no dobra, pod Zakopcem ale już w górach)... jeny, jak tam jest PIĘKNIE zimą...


skomentuj (1)




2009-01-30 10:51:09 >> ...

I wszystko stało się jasne...
Najwcześniej w lipcu zaczynamy remont domu, trochę lipa bo czarno widzę, żebyśmy zdążyli przed zimą... No ale warto próbować. Za to w kwietniu robimy sobie prowizoryczną kuchnię w pokoju Gumisia... W końcu będę mogła bardziej bawic się w gotowanie ;)
W totka gramy... uzależnieni do granic... hihihi podobno totolotek to podatek za głupotę ;)

Jest duża szansa, że w przyszlym tygodniu pojadę do Lublina... Z jednej strony cieszę się jak dziecko no ale z drugiej... Wojtek zostaje tutaj :(

No i znowu zawitała do nas zima, pada i pada i sypie i sypie i świata nie widać... wszędzie biało...

Oby czas dalej tak zapitalał...
byle do wiosny
byle do czerwca
byle do lipca
...


skomentuj (4)




2009-01-22 13:36:08 >> czas


w poniedziałek minęło PÓŁ roku :)
SZEŚĆ cudownych miesięcy
czas zapitala jak gOOpi, dopiero były przygotowania, bieganie za sukienką, wybieranie obrączek... Dopiero był ten MAGICZNY dzień, bieganina z zegarkiem w ręku między fryzjerem, kosmetyczką, domem... PÓŁ ROKU... massssakrrrrra

właściwie to dopiero się dowiedziałam, że jestem w 6 tygodniu ciąży a tu bach... już półmetek, koniec 20 tygodnia...
Dzieciątko, które było małą Fasolką z serduszkiem, które zajmowało 75% jego samego teraz się wierci i kopie...

A mi się wydaje, że minęła tylko chwila, jedno mrugnięcie, ułamek sekundy

Teraz odliczamy czas do kwietnia, wesele Gumisia, zwalnia nam jeszcze jeden pokój :P i całe piętro nasze... Niech tylko szybko minie... :P :P


A tak w ogóle to zastanawiam się skąd wziąć dużo kasy :P albo jak siedząc w domu robić coś pożytecznego (oprócz prania i gotowania obiadów) i jakoś coś trochę pozarabiać... Tak, tak... Marzenia o własnym kawałku podłogi... o kominku, o wypasionej sypialni, o zmywarce ;), o pokoju dziecinnym... Marzenia o porannej, niedzielnej kawie w szlafroku... O pełnej WŁASNEJ lodówce bez śmierdzących dziwnych rzeczy ;)
Marzenia
Marzenia
Marzenia
a co z realizacją?
a czas ucieka jak gOOpi (ale o tym już było)


skomentuj (2)

 



Offca

ksiega gosci

2009
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień




oglądam:
Mrufka
Majka

czytam:
Kwiat
Myszka1
Myszka2
Morri
Alej